Ofert jest coraz więcej. Spa z medytacją o świcie. Joga na łące. „Mindful retreat” w nadmorskim hotelu z basenem. Weekendy uważności w górach. Wyjazdy, które w nazwie mają mindfulness, ale w programie mają głównie masaże i wine tasting.
To nie jest żart ani krytyka. Odpoczynek jest potrzebny i każda forma ma swoją wartość. Ale jeśli szukasz czegoś więcej niż zmiany otoczenia, jeśli chcesz wyjechać po to, żeby naprawdę coś w sobie zmienić, warto wiedzieć, po czym poznać ofertę, która to umożliwi.
Prowadzę retreaty i kursy mindfulness od 2016 roku. Widziałam, co daje ludziom trwałe efekty, a co zostawia ich z miłymi wspomnieniami, które znikają po pierwszym zdarzeniem z rzeczywistością po powrocie. Oto co wiem.
Pierwsza rzecz: czego tak naprawdę szukasz?
Zanim zaczniesz porównywać oferty, zadaj sobie pytanie: czy chcesz odpocząć, czy chcesz się zmienić?
Obie potrzeby są prawdziwe, ale prowadzą do różnych wyborów.
Jeśli chcesz odpocząć: wyjedź tam, gdzie jest pięknie, cicho i smacznie. To nie jest mała rzecz i nie trzeba tego uzasadniać „mindfulnessem”.
Jeśli chcesz się zmienić: jeśli czujesz, że wzorce myślenia, reagowania na stres, odcinanie się od własnego ciała i emocji zaczynają Ci przeszkadzać w życiu, to jest inna potrzeba. I inne oferty jej służą.
Dobry retreat mindfulness nie obiecuje relaksu. Obiecuje pracę, która prowadzi do czegoś trwalszego niż relaks.
Na co patrzeć, wybierając wyjazd z mindfulness?
1. Kto prowadzi i jakie ma kwalifikacje?
Mindfulness jako słowo jest dziś wszędzie. Jako dyscyplina jest jednak czymś więcej niż modnym słowem. Mindfulness ma swoją historię, metodologię i uznane programy certyfikacyjne. Warto sprawdzić, czy prowadząca lub prowadzący posiada certyfikat z uznanej instytucji: w Polsce nauczyciele, którzy sa dobrze przygotowani, sami od lat parktykuja i prowadzą przebadane, solidne trening zazwyczaj mają certyfikaty nauczycielskie z: Polskiego Instytutu Mindfulness, Fundacji Rozwoju Mindfulness lub z niemieckiego Institute for Mindfulness-Based Approaches.
Certyfikat to nie wszystko, ważne jest również doświadczenie i styl prowadzenia. Ale sam certyfikat już oznacza, że ktoś przeszedł rzetelny trening i jest odpowiedzialny za to, co robi w sali.
2. Czy program ma strukturę, czy jest zbiorem ćwiczeń?
To jedno z kluczowych pytań. Dobry retreat mindfulness nie jest kalejdoskopem technik. Jest procesem, w którym każdy dzień buduje na poprzednim. Uczy pracy w skupieniu, w ciele, w z emocjami i myślami.
Pojedyncze ćwiczenia relaksacyjne mają wartość, ale głęboka zmiana wymaga ciągłości: nauczyciela, który widzi grupę od początku do końca, codziennego rytmu praktyki, przestrzeni do integracji tego, co się pojawia.
3. Ile trwa?
Weekend daje wgląd. 5-7 dni umożliwia zmianę.
To nie jest reguła absolutna, ale układ nerwowy potrzebuje czasu, żeby wyjść z trybu czuwania. Przez pierwsze dwa dni większość ludzi wciąż myśli o pracy, sprawdza telefon, planuje. Dopiero po tym czasie zaczyna się coś głębszego.
Pięć dni to minimum, kiedy zależy Ci na efektach widocznych po powrocie, nie tylko przez pierwsze godziny.
4. Co dzieje się z ciałem?
Mindfulness bez kontaktu z ciałem robi połowę roboty.
Napięcie, które nosimy ze sobą, jest fizyczne. Siedzi w barkach, w oddychaniu, w sposobie, w jaki chodzimy. Najlepsze retreaty, które znam, łączą praktykę uważności z ruchem by wyprowadzać napięcie z ciała i móc rozpocząć proces regeneracji.
5. Jak duża jest grupa?
Im mniejsza i bardziej kameralna grupa, tym więcej uwagi dostaje każdy uczestnik, tym bezpieczniej jest mówić o tym, co naprawdę się dzieje. Praca w kameralnej grupie kilkunastu osób wygląda zupełnie inaczej niż na sali dla kilkudziesięciu.
6. Co zostaje po powrocie?
Pytaj o to wprost. Czy po wyjeździe zostaniesz z konkretnymi praktykami, z których możesz korzystać dalej, samodzielnie? Czy masz dostęp do materiałów, nagrań, wsparcia? Czy jest możliwość kontynuacji: kurs online, kolejny wyjazd, cokolwiek, co pomaga utrzymać nową praktykę po powrocie?
Retreat, który kończy się na ostatniej kolacji, ma ograniczoną wartość. Retreat, który zostawia Cię z zestawem praktyk i z większą znajomością siebie, zmienia o wiele więcej.
Najczęstsze pułapki
„Mindful” w nazwie to za mało. Sprawdź program. Sprawdź prowadzącą lub prowadzącego. Sprawdź, co jest w cenie, a co jest ukrytymi dodatkami.
Najpiękniejsze miejsce to nie najlepsza praktyka. Góry, morze, las – otoczenie pomaga. Ale jeśli program jest słaby, piękny widok nie zrobi za niego roboty.
Weekend to dobry start, ale nie wystarczy na głęboką zmianę. Jeśli zależy Ci na efektach, które przetrwają powrót, szukaj dłuższych form.
Co proponuję na wyjeździe z Niewzburzoną Obecnością?
Jeśli szukasz wyjazdu, który spełnia te kryteria, zapraszam w Góry Izerskie.
Razem z Norbullo Kontrabaczem (trenerem ruchu naturalnego) prowadzimy pięciodniowy wyjazd budujący Niewzburzoną Obecność. Program łączy formalne i nieformalne praktyki mindfulness z ruchem naturalnym w terenie: bieganie (dla roztrenowanych) i spacery (dla osób ruszających się mniej na codzień), ćwiczenia wzmacniające i rozciąganie. Wszytko dostosowane do każdego poziomu sprawności.
Wyjeżdżamy 23 sierpnia do Białego Domu w Antoniowie, małego ośrodka warsztatowego na wyłączność naszej grupy. Wracamy 28 sierpnia.
Jeśli chcesz wiedzieć, co konkretnie zmienia się w głowie i ciele podczas takich pięciu dni, przeczytaj ten artykuł. Opisuję tam szczegółowo, co dzieje się z układem nerwowym, z emocjami i z ciałem, gdy dasz mu tyle czasu i uwagi.
Zapisy i szczegóły → zuzaziomecka.com/mindfulness-dla-ciebie/wyjazd-niewzburzona-obecnosc
