Podczas Interdyscyplinarnej Konferencji Mindfulness w Gdańsku wróciło pytanie, które od lat krąży po naszym środowisku: czy mindfulness w biznesie nie przenosi odpowiedzialności systemowej na jednostkę?
Polskie środowisko mindfulness jest większe, bardziej różnorodne i bardziej podzielone, niż czasem chcemy przyznać. Nie mamy jednej wspólnej instytucji ani wielu okazji, żeby się spotykać. Tym bardziej doceniam Interdyscyplinarną Konferencję Mindfulness, zorganizowaną 17–19 września 2026 roku w Gdańsku przez Fundację Rozwoju Mindfulness.
Pomocny był przegląd aktualnych badań nad mindfulness, wykład profesora Marka Williamsa o zapobieganiu nawrotom depresji dzięki programowi MBCT oraz panel o programach opartych na mindfulness w biznesie, w którym brałam udział. Równie cenne było dla mnie jednak to, co działo się poza sceną: przy kawie, na spacerach, podczas przypadkowych spotkań i w głębokich rozmowach.
W pewnym momencie ze sceny wróciło pytanie, które krąży po naszym środowisku od wielu lat:
Czy mindfulness w biznesie nie przenosi odpowiedzialności systemowej na jednostkę?
Skoro ta wątpliwość jest wciąż żywa, podzielę się swoją perspektywą.
Coraz mniej przekonuje mnie binarne podejście do tego problemu. Potrzebujemy obu poziomów interwencji.
Jako środowisko, obywatele i eksperci powinniśmy domagać się od pracodawców odpowiedzialności za warunki, które tworzą, i wskazywać te praktyki organizacyjne, które generują chroniczne przeciążenie, niepokój czy wypalenie.
Jednocześnie nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy zrezygnować ze wspierania ludzi, którzy funkcjonują w tych systemach.
Tam, gdzie interwencje mindfulness są adekwatne i odpowiedzialnie prowadzone, mogą dawać ludziom narzędzia pomagające lepiej rozumieć siebie, regulować emocje, odzyskiwać kontrolę nad uwagą, stawiać granice i podejmować bardziej świadome decyzje.
Wsparcie jednostki nie zwalnia systemu z odpowiedzialności. A odpowiedzialność systemu nie odbiera jednostce prawa do wsparcia.
To rozróżnienie wydaje mi się ważne także dlatego, że debata o mindfulness w organizacjach łatwo wpada w fałszywą alternatywę: albo zmieniamy system, albo pomagamy człowiekowi sobie w nim radzić.
W praktyce jedno nie wyklucza drugiego.
Możemy krytycznie przyglądać się kulturze pracy, przeciążeniu, presji na produktywność, niejasnym granicom odpowiedzialności czy sposobom zarządzania, a jednocześnie uczyć ludzi umiejętności, które zwiększają ich zdolność do świadomego działania w trudnym otoczeniu.
Co więcej, te dwa poziomy mogą się wzajemnie wzmacniać. Człowiek, który lepiej rozpoznaje własne reakcje, potrzeby i granice, może mieć większą zdolność do zauważania, kiedy problem nie leży już wyłącznie po jego stronie, lecz w sposobie zorganizowania pracy, relacji czy odpowiedzialności.
Dlatego potrzebujemy spotkań takich jak ta konferencja. Nie po to, żeby wszyscy wyszli z nich z tym samym stanowiskiem, ale po to, żeby różnice perspektyw i doświadczeń mogły wybrzmieć, zostać przemyślane i przeżyte w kontakcie — zamiast w milczeniu i domysłach, które pogłębiają podziały.
Dziękuję Fundacji Rozwoju Mindfulness za zaproszenie oraz stworzenie przestrzeni na tak wiele cennych wymian.
Na zdjęciu: panel „Od stresu do równowagi – o jakościach uważności, które wzmacniają odporność psychiczną”, Interdyscyplinarna Konferencja Mindfulness, Europejskie Centrum Solidarności, Gdańsk, 17 września 2026.
